Między rokiem 1860 a 1870

Mundury uczniowskie – ładne, skrajane,,do figury” i zapinane na jeden rząd srebrnych, gładkich guzików, z małymi guziczkami przy rękawach. Uzupełnieniem całości były,,kepi” – czapki w kolorze niebieskim, które miały niebieską wypustkę i prosty daszek. Różniły się od innych tym, że były miękkie i można je było najrozmaiciej układać na głowie. Nakładane były w różny sposób, dzięki czemu powstawały fantastyczne kształty. Trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale wspomnienia są przecież bardzo cenne i mówią o czasach, w których nie było nam dane żyć.


Kajety, bo tak mówiono o zeszytach, książki, obwarzanki, jabłka wypełniały szkolne teczki. Na ulicach można było zobaczyć szereg postaci w granatowych mundurkach, które spiesznie podążały w kierunku szkoły. Między rzędami mundurków przechadzali się nauczyciele, patrząc bacznie na swoich wychowanków. Tak zaczynał się pierwszy dzień w szkole. Nie zapominano oczywiście o modlitwie i sprawdzeniu obecności.


Przybyli nowicjusze wyglądali dość śmiesznie, w swoich workowatych mundurkach i zawiniętych u dołu spodniach. Niektórym z nich matki przypinały wielkie kokardy z kolorowej wstążki, które wysuwały się spod kołnierzyka w sposób dość rażący. Szkolni żartownisie rzucali w nie czapkami, mówiąc, że to barwne motyle. Po uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego korytarze wypełniały się gromadkami niebieskich mundurków.


Więcej