Ubiór po reformie

Po przeprowadzeniu reformy uczniowie wszystkich szkół państwowych i prywatnych obowiązani byli nosić granatowy strój, a wszyscy uczniowie danej szkoły musieli mieć ubiory z tego samego materiału. Były i wyjątki, ponieważ niektóre szkoły prywatne otrzymywały specjalne zezwolenie kuratorium na noszenie mundurków innego koloru. Na przykład szkoła Kowalczykówny miała mundurki zielone w szkocką kratę, Szachtmajerowej – zielone, Plasterki nosiły natomiast granatową plisowaną spódnicę, granatową bluzkę na co dzień, białą od święta, z granatowym marynarskim kołnierzem z trzema białymi taśmami, z czarną kokardą lub krawatem, a do tego czarny fartuszek bez falbanek.


Wszyscy uczniowie nosili mundurki z tarczą i czapki lub berety. Obowiązek noszenia nakrycia głowy obowiązywał również poza szkołą, w miejscach publicznych, a nawet podczas dużych upałów. Ściśle określono długość spódnicy – musiały sięgać co najmniej do połowy łydki, a najlepiej 20 – 25 cm od ziemi. Czasami, w uzasadnionych przypadkach nauczycielki lub ksiądz prefekt mierzyli odległość od ziemi linijką. W taki sam strój trzeba się było ubrać na niedzielną mszę świętą. Strój szkolny nie obowiązywał jednak podczas wakacji. Każdy uczeń musiał należycie i systematycznie czyścić i prasować swój mundurek. Musiał być schludny i utrzymany w nienagannym stanie. W ten sposób uczono młode pokolenie dbałości o wygląd zewnętrzny. W latach powojennych nie przywiązywano jednak do tego zbytniej wagi.


Wielu uczniów z wielkim sentymentem wspomina do dziś szkolne czasy, mundurki i tarcze, co nie znaczy, że czasami próbowano się pozbyć takiego stroju, idąc na przykład do jakiegoś lokalu czy na spektakl teatralny. Karą był również zakaz noszenia mundurka lub czapki przez kilka dni, ale nie wszyscy jednak byli z tego powodu przygnębieni.


Wróć